maranathamedia-poland.com

Ktoś musi zapłacić?

Opublikowane STY 17, 2023 Autor: Jutta Deichsel w Wieczna Ewangelia
Przetłumaczone Mariola Hanzel
377 Hity

Artykuł opublikowany 07 grudnia 2022 przez Juttę Deichsel

Jestem pewna, że każdy z was miał takie doświadczenie, że werset biblijny, który znacie od lat, nagle ukazuje się w zupełnie nowym świetle.

Tak właśnie przydarzyło mi się dziś rano z tym wersetem:

Niech bezbożny opuści swoją drogę, a człowiek nieprawy swoje myśli i niech wróci do PANA, a on się zlituje; niech wróci do naszego Boga, gdyż jest On hojny w przebaczeniu. (Ks. Izajasza 55,7)

...gdyż jest On hojny w przebaczeniu... Ostatnio dużo myślałam o zasadzie kary zastępczej, studiowanej przez nas razem z bratem Adrianem.

Im więcej myślę o tej zasadzie, tym bardziej wydaje mi się ona zupełnie nierozsądna i nielogiczna.

Nawet więcej, jest nie tylko nierozsądna i nielogiczna, ale także zimna, bezosobowa i bezlitosna.

Według tej zasady – Bóg potrzebuje zastępcy za grzech (np. za morderstwo), który ktoś popełnił. Pomimo, że sprawca żałuje, to Bóg, który bierze na siebie nałożoną „karę”, aby móc przebaczyć temu skruszonemu winowajcy, to jest to - przynajmniej w moim odczuciu – zasada niesprawiedliwa. Jeśli niewinna istota, czy to człowiek, czy zwierzę, musi cierpieć za winnych, musi przelać swoją krew, to nie mogę uznać tego za sprawiedliwe i słuszne. Pytanie: Czy Biblia rzeczywiście tego wymaga? Czy ktoś musi cierpieć i musi umrzeć za coś, w czym nie miał udziału i nie ponosi żadnej winy? Musi cierpieć za winowajcę, a także musi umrzeć za niego, aby grzech został „zapłacony". Jest to pewien rodzaj transakcji handlowej. Oznacza to, że należy zadać cierpienie i śmierć, aby tzw. sprawiedliwość została wymierzona.

Czy taki czyn naprawi lub usunie cierpienie, żal i krzywdę wyrządzoną przez pierwotne przewinienie? (Tak jak w wyżej wymienionym przykładzie morderstwa.) Czy raczej taki czyn spowoduje tylko więcej bólu i cierpienia, a wszystko to tylko po to, żeby zaspokoić nieugiętą zasadę „sprawiedliwości"?

Każda śmierć wiąże się z cierpieniem. Nie tylko dla tej osoby, która umiera, ale także dla jej bliskich i każdego, kto bierze udział w tym wydarzeniu, w tym też dla osoby, która wykonuje karę śmierci.

Kiedy Bóg żąda śmierci jako kary za przestępstwo, w rzeczywistości żąda zapłaty poprzez cierpienie.

Jeśli rozumiemy, że Dziesięć Przykazań zostało nadanych w Królestwie Niebieskim, będącym Królestwem więzi, po to żeby w najlepszy możliwy sposób chronić te więzi, a także, żeby uniknąć cierpienia i zapewnić szczęście i zadowolenie dzieciom Bożym, to jaki sens ma powodowanie większego cierpienia i bólu oraz karanie niewinnej osoby jako odszkodowanie lub zapłatę za przekroczenie tych przykazań?

Na krzyżu widzimy, że ofiarna śmierć Jezusa spowodowała nie tylko niewypowiedziane  cierpienie, ale także wiele nowych win. Wszyscy ci, którzy aktywnie uczestniczyli w ukrzyżowaniu, obciążeni są winą, która dotyczyła nie tylko ich samych, ale także ich krewnych, a nawet potomków. Jeśli Bóg pragnął, a nawet zainicjował ukrzyżowanie w celu zadośćuczynienia swojej sprawiedliwości, to w tym akcie spowodował wiele nowych cierpień, win oraz dalszych grzechów.

To wszystko nie ma najmniejszego sensu, a jedynie zaspokaja tą zimną, bezosobową i bezwzględną zasadę rzekomej sprawiedliwości, bez znaczenia, co to oznacza dla tych, których ona dotyczy.

Jeśli Bóg nie mógł nam inaczej przebaczyć, choć tak bardzo tego pragnął, to sam podlega tej zimnej, bezosobowej i niemiłosiernej zasadzie, a także musi być jej posłuszny, aby móc nam przebaczyć. Ale zasada ta, w końcu musi pochodzić od Niego, ponieważ to On jest Prawodawcą i Źródłem wszystkich Praw i wszelkiego stworzenia. Jeśli więc On jest związany z tą zimną, bezosobową i bezlitosną zasadą zastępczego karania, to jest to część Jego charakteru. Jest to z pewnością powód, dla którego wielu ludzi postrzega Boga jako zimnego i bezosobowego i nie chce mieć z Nim nic wspólnego.

Kolejna myśl to ta, czy przebaczenie jest wtedy faktycznie odpuszczeniem winy, czy też tylko odroczeniem kary?

W przypowieści o dwóch dłużnikach, z których jeden był winien 500 denarów, a drugi 50 (Łukasza 7,41-42), długi są po prostu darowane. Nikt inny ich nie płaci, są po prostu umorzone.

Niech bezbożny opuści swoją drogę, a człowiek nieprawy swoje myśli i niech wróci do PANA, a on się zlituje; niech wróci do naszego Boga, gdyż jest on hojny w przebaczeniu. (Ks. Izajasza 55,7)

Ten werset mówi mi, że Bóg jest pełen miłosierdzia i że jest „hojny w przebaczeniu” lub, jak to jest tłumaczone w języku angielskim: „obficie  odpuści”. Jeżeli słowo „hojny" lub „obficie" jest użyte w odniesieniu do Ojca, to rzeczywiście musi to oznaczać, że przebacza On hojnie i obficie, co świadczy o pełni Jego przebaczenia, w najwyższym znaczeniu tego słowa.

Nasz Ojciec nie musi zadawać cierpienia i śmierci nikomu innemu, aby nam przebaczyć. On w głębi swojego serca jest pełen miłosierdzia, przebaczenia i ofiarnej miłości. On nie jest „Handlarzem”, do którego musimy najpierw coś przynieść, aby otrzymać przebaczenie. Jest On przecież wielkim Dawcą i jedyne, czego od nas pragnie, to nasze serce i nasze pełne wiary zaufanie,  aby mógł nam dać wszystko, czym pragnie nas pobłogosławić i uszczęśliwić nie tylko teraz, ale przez całą wieczność. Chwała niech będzie Jego imieniu!

Tak się cieszę, że ta okropna zasada kary zastępczej jest w końcu zdemaskowana i widzimy już czym naprawdę ona jest: fałszywą sprawiedliwością, która ma na celu ukrycie przed nami prawdziwego, kochającego i zawsze miłosiernego Oblicza naszego Boga.

Dzięki i Chwała niech będą Ojcu i Synowi za to, że obdarzyli nas tak wielkim światłem, abyśmy mogli zostać uwolnieni od wszystkich babilońskich kłamstw o Bogu i Jego Synu i wejść w chwalebną wolność dzieci Bożych!